Jeśli masz na Syrię tylko chwilę jedź do Palmyry, to najważniejsze, co musisz w tym kraju zobaczyć.- z tym stwierdzeniem nie można się nie zgodzić. My dotarliśmy tu nocą. Przesuwające się za oknami, osadzone w pustynnym piasku kolumnady, wspaniale iluminowany arabski zamek na wzgórzu – bajka.

Mimo zmęczenia ruszyliśmy do sklepów z pamiątkami. -Warto było. W witrynach wspaniałe, srebrne ozdoby, fragmenty beduińskich pasów, pierścienie, naszyjniki. Jak różne od tandety masowo produkowanych świecidełek sprzedawanych na kairskich bazarach. Tu królują niepowtarzalne oryginalne wyroby. A ceny? – Jak za te cuda śmiesznie niskie. Trzeba się oczywiście targować, choć cudzoziemiec i tak przepłaci. Wygląda na to, że z jednego z najważniejszych kompleksów wykopalisk na świecie zapamiętaliśmy najbardziej sklepy z biżuterią. Nic to, zrozumiała by nas Zenobia, najsławniejsza władczyni Palmyry.
Znamy Grecję, Turcję poznaliśmy Tunezję, ale to co zobaczyliśmy w Palmyrze przyćmiło wszelkie wcześniejsze wrażenia. Ciągnące się kilometrami kolumnady na białym pisku wyglądają aż nierzeczywiście, jak wybudowana za miliardy dolarów dekoracja filmowa. I jeszcze jedno - tu można być samemu. To jedno z niewielu atrakcyjnych turystycznie miejsc gdzie taka rzecz się udaje. Wyobraźcie sobie chwilę samotności na Akropolu... brzmi jak dowcip.
Miasto Zenobii
Palmyra - niegdyś ważne miasto na Jedwabnym Szlaku - dziś wspaniałe ruiny -od niemal 80 lat raj dla archeologów, też polskich - i największa atrakcja turystyczna Syrii. Piękne kolumny i kolumnady, świątynia, amfiteatr wspaniale się prezentują w świetle księżyca. Za dnia, w pełnym słońcu, przyjrzeć im się można dokładnie, gdy odcinają się na tle niebieskiego nieba. Dodatkowych atrakcji przydają wszechobecni handlarze pamiątek, oraz właściciele wielbłądów, oferujący przejażdżki nimi wśród ruin. Te „okręty pustyni” są tak rozbestwione przez turystów, że bez żenady wkładają łby w otwarte okna autokarów. Głaszcząc je, trzeba pamiętać, że plują !
Zajmujące 50 hektarów ruiny Palmyry leżą obok miasteczka, w którym turyści zatrzymują się na nocleg. Ma ono kilka ulic na krzyż. Hotele nie są najlepsze. Trzeba też wiedzieć, że tylko jeden lokal w mieście sprzedaje piwo i arak. Każdego też ranka na hotelowych gości czyhają stada handlarzy. Przed wybraniem się na zwiedzanie wykopalisk warto u nich kupić batystowe, białe chusty, które wyśmienicie chronią przed udarem.
Nazwa Tadmur (Miasto Daktyli po arabsku) pojawiła się już na glinianych tabliczkach w XIX w. p.n.e. Przez przeszło tysiąc lat był tu postój dla karawan przemierzających Jedwabny Szlak. Mieszkańcy bogacili się na wysokich podatkach pobieranych od kupców. Za czasów rzymskich znaczenie miasta wzrosło, bo stało się ono buforem między cesarstwem a państwem perskim. Rzymianie zmienili wtedy jego nazwę na Palmyra (Miasto Palm).
Nie igra się z Cesarstwem Rzymu
Cesarz Hadrian nadał Palmyrze w 130 r. status wolnego miasta. W 87 lat później Karakalla ustanowił je kolonią, co sprawiło, że jego mieszkańcy zyskali prawa takie, jak Rzymianie i zostali zwolnieni z podatków na rzecz cesarstwa. Kolonia za rządów Odenata, wybitnego wodza, przekształciła się w królestwo. Po jego tajemniczej śmierci władzę przejęła żona władcy, Zenobia. Ta pół-Greczynka, pół-Arabka, ambitna, wykształcona i urodziwa kobieta ogłosiła się cesarzową. Wywodziła swoje pochodzenie od Kleopatry. Ogłosiła również suwerenność wobec Rzymu i w Aleksandrii kazała bić monety z własną podobizną. Zaczęła też udane podboje na Bliskim Wschodzie. Tego nie mógł już tolerować cesarz Aurelian. Jego wojska pokonały Zenobię. Pobita, szła podczas jego rzymskiego triumfu w złotych kajdanach. W Rzymie spędziła resztę życia.
Po buncie mieszkańców Palmyrę strawił ogień. Choć za czasów Dioklecjana i Justynania częściowo odbudowano fortyfikacje, to miasto poczęło podupadać. Reszty dokonały hordy barbarzyńców i trzęsienia ziemi.
Palmyrę odkryli na nowo dwaj angielscy kupcy w II połowie XVII stulecia. Prace archeologiczne zaczęły się jednak dopiero w 1924 r.
Świątynie i grobowce
Wykopaliska zwiedza się bezpłatnie. Bilety są jedynie do świątyni Baala, arabskiego zamku i muzeum. Na ogadanie Palmyry najlepiej wyruszyć wcześnie rano, nim słońce zacznie niemiłosiernie palić. Oprócz nakrycia głowy warto też wziąć ze sobą wodę, choć można ją kupić u błyskawicznie przemieszczających się sprzed hoteli w ruiny handlarzy.
Poruszanie się po rozległym terenie ułatwia mapka Palmyry. Wejście do miasta prowadzi przez łuk triumfalny, który składa się z dwóch łuków, ustawionych pod kątem 30 stopni i skręcających zgodnie z osią głównej ulicy. Za odrestaurowaną kolumnadą można obejrzeć amfiteatr, potężny tetrapylon, oraz świątynię Baala-Szamina (boga burz i życiodajnych dreszczów). U końca wielkiej kolumnady znajduje się obóz Dioklecjana. Zbudowano go ponoć w miejscu pałacu Zenobii.
Najlepiej zachowaną budowlą na terenie wykopalisk jest wspaniała świątynia Baala. Kompleks ten składa się z dwóch części: otoczonego murem dziedzińca i świątyni. Po obejrzeniu tych wspaniałości warto się wybrać w stroną niewielkich pagórków, u stóp których stoją wysokie budowle. Są to wieże grobowe. Wewnątrz nich, w przypominających półki niszach, umieszczano trumny ze zwłokami. Po wdrapaniu się na szczyt wieży ma się piękny widok na okolicę.

 

Historyczne zdjęcia . Palmyra praktycznie już nie istnieje

 

P1060384.jpg

Potrzebujesz więcej informacji ?

Jeżeli potrzebujesz się ze mną skontaktować prześlij mi swój email.

wszystkie prawa zastrzeżone przez Zofia Suska
stronę zaprojektowała i wykonała firma IT-SONET

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.