Wśród śpiewających i tańczących lemurów 

Witajcie na Madagaskarze. Ta wyspa zawsze stanowiła dla mnie kwintesencję egzotyki. Bo czy już w samej jej nazwie nie kryje się tajemnica odległych lądów,  zapach tropikalnych lasów , oczekiwanie na spotkanie z odmiennym od naszego światem?

Madagaskar - położony u wschodnich brzegów Afryki, przez stulecia odizolowany od reszty świata to prawdziwa Arka Noego. Żadne inne miejsce na świecie, nawet sławna dżungla amazońska, nie może z nim konkurować. Gdy został w 18 wieku odkryty przez Francuzów, 80 procent gatunków roślin i 90 procent jego gadów można było spotkać tylko na tej wyspie.

Dziś w stanie nienaruszonym pozostało tylko 15 procent powierzchni Madagaskaru ale i to jest prawdziwym rajem dla biologów.

Na pierwsze spotkanie z egzotyczną florą i fauną wyruszyłam do Parku Narodowego Ranomafana.  To jedno z trudnych dla nas do zapamiętania słów, których nie brakuje w języku Malgaszów. Prawda, że można sobie połamać język?  Z zapamiętaniem tego poradziłam sobie fortelem. „Ona ma swojego fana tylko rano” – powtarzałam w głowie przedzierając się przez deszczowy las. Czyli -ranomafana. Czy może być coś prostszego?

Tak naprawdę ranomafana znaczy gorąca woda.

Moje lingwistyczne medytacje przerwał ściszony głos przewodnika. - Popatrzcie w górę o tam, widzicie  lemury ?- szeptał. Rzeczywiście, w gałęziach dostrzegłam niewielkie małpiatki. Sympatyczne zwierzątka o brązowych oczach przyglądały się nam z nie mniejszym  zainteresowaniem. Po chwili przyzwyczaiły się do naszej obecności i kontynuowały przerwany posiłek. Choć, droga łatwa nie była, ruszyłam dalej odkrywać endemiczną przyrodę Madagaskaru. Wysiłek się opłacił, po chwili spotkałam lemury katta z  charakterystycznymi pręgowanymi ogonami. Te lemury muszą często pić dlatego najłatwiej można je spotkać w lasach nadrzecznych. Zwierzątka, choć lekko zaniepokojone pozwalały się filmować i fotografować. Jako że niektóre odmiany tych małpiatek żyją w lasach tropikalnych, na spotkanie z nimi trzeba się ubrać w nieprzemakalne kurtki. Przedzierając się po błocku, przez gęstwinę z trudem dostrzegaliśmy śpiące wysoko na gałęziach lemury. Pomagał nam przewodnik. Z magnetofonu puszczał głosy zwierzaka z konkurencyjnego stada. Reakcja była natychmiastowa. Po "śpiewie", a raczej ryku, ostrzegającym rywala, że wkracza na obce terytorium, łatwiej nam było zlokalizować zaniepokojonego samca. Trzeba przyznać, repertuar głosowy mają one bogaty

Kameleony niczym smoki

Na sąsiedniej gałęzi przyczaił się fluoryzująco zielony kameleon. -A to co za smok! -krzyknęła na jego widok jedna ze zwiedzających wraz ze mną park turystek. Cóż za nieprawdopodobna feria kolorów.  Kilka drzew dalej  spacerował skromniejszy jaszczur - ten preferował barwy neutralne. Kameleony to kolejna z malgaskich osobliwości. Z około stu znanych gatunków tych nadrzewnych jaszczurek połowa żyje  tylko tu. Na przykład kameleon liść,  nazwany tak z racji barwy i faktury skóry. Żywi się, jak wszystkie kameleony,  owadami chwytanymi za pomocą lepkiego, elastycznego języka. Mnie podobał się  pięknie ubarwiony kameleon Pastora.  Kameleony zasłynęły umiejętnością zmiany ubarwienia. To prawda że potrafią to zrobić, lecz nie tak szybko jakby się to niektórym wydawało. U kameleonów najbardziej fascynowały mnie oczy. Każde z nich funkcjonuje zupełnie niezależnie od drugiego, może poruszać się we wszystkich kierunkach co znakomicie ułatwia obserwację wrogów i potencjalnych ofiar. Jedno oko na Maroko a drugie …   powinno być chyba  na Madagaskar.

Gdy ja z ciekawością podglądałam kameleony jeden z towarzyszących mi Malgaszy posmarował dojrzałym bananem słupy obserwacyjnej ambony. Co się stało po chwili?

Przybyło całe stadko  gekonów. To gatunek prowadzący, w odróżnieniu od większości spotykanych nad Morzem Sródziemnym,  dzienny tryb życia. Nasz banan bardzo im zasmakował. Uważa się, że aż 27 gatunków tych jaszczurek rozwinęło się na Madagaskarze skąd ruszyły na podbój wysp oceanu Indyjskiego. Dotarły nawet do miejsc tak odległych jak tajlandzkie wyspy na Morzu Andamańskim

Lemurze harce

Zaczełam nabierać wprawy w chodzeniu po madagaskarskich bezdrożach. Nie ma innego sposobu by zobaczyć zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Warto było, spotkałam  jedne z  najrzadszych lemurów  - sifaki. Zyją one w niewielkich grupach mieszanych, samce z samicami.  By nie płodzić dzieci z siostrami i matkami w okresie godowym ,czyli wczesną wiosną, samce opuszczają swoje stada. Ich miejsce zajmują obcy kawalerowie. Młode rodzą się czarne i nagie. Pierwszy miesiąc życia spędzają przy brzuchu matki tuląc się do ciepłego zakamarka blisko sutków. Potem, gdy stają się bardziej samodzielne i nie wymagają już takiej troskliwości przenoszą się na grzbiet. Nie są teraz skazane wyłącznie na jednoosobowy środek transportu – równie chętnie jeżdżą na innych członkach stada, ciociach i kuzynach.

Gdy sifaki muszą zmienić żerowisko zawsze wędrują w grupie. Kierunek wytycza najstarsza samica, w środku idą dzieci, grupę zamyka tylna straż złożona z samców. Zmuszone do zejścia na ziemię sifaki zabawnie stąpają na dwóch tylnych łapach. Ich nogi, znacznie dłuższe od  ramion są doskonale przystosowane do skoków, ale uniemożliwiają bieganie na czworakach. Z tej racji  Sifaki nazywane są  tańczącymi lemurami. Osiągają wielkość kota. Ważą ok. 5 -7 kilogramów przy 50 centymetrach długości ciała - bez ogona oczywiście ! A co za harce wyczyniają ! Poruszają się stojąc na tylnych łapach, skacząc do przodu lub na boki jak na sprężynach, z rozpostartymi górnymi kończynami. Wygląda to przekomicznie !  Gdy lemury tego gatunku dostrzegą czającego się drapieżnika podnoszą niewyobrażalny hałas wołając „Sii – fak”, „Sii- fak”. Właśnie stąd wzięła się ich nazwa. Sifaki zamieszkują deszczowe lasy na północnym wschodzie Madagaskaru. Żywią się owocami i młodymi liśćmi. Stałam pod bambusowym gajem totalnie zauroczona. To nieprawdopodobnie sympatyczne, trochę zabawne zwierzątka. Największym przedstawicielem rodzaju są lemury wari, które mają czarno-białe umaszczenie. Wygrzewając się w słońcu, siedzą z rozpostartymi szeroko łapami. Dlatego Malgasze niegdyś wierzyli, że są to święte zwierzęta. Uważali, że w ten sposób lemury modlą się do boga - Słońca. W ostatnich latach powstają na Madagaskarze prywatne rezerwaty lemurów. Leniwi mogą w nich podglądać  zwierzęta w warunkach zbliżonych do naturalnych.

To chyba niezły pomysł, pozwala odsunąć ruch turystyczny od parków narodowych, gdzie lemury żyją na całkowitej swobodzie. Choć Malgasze uważają, że w lemurach żyją duchy przodków, to bieda sprawia, że na nie kłusują i niszczą ich naturalne środowisko, wycinając na opał lasy, w których żyją. Samice lemura rodzą niewiele młodych, a po śmierci partnera zwierzaki te dożywają lat w samotności. Trzeba je więc obronić przed wyginięciem

Nocna wyprawa

Po chwili zjawił się  pasiasty drapieżnik. To nocny myśliwy, trochę większy od kota. Przewodnik szeptał - spójrz Fusa. To największy na Madagaskarze mięsożerca. W parku Ranomafana jest miejsce, gdzie strażnicy zostawiają dla fusy mięso. Dzięki temu można go tu zobaczyć z bliska a nawet samodzielnie nakarmić. Fusa ma gruby ogon i podobny do lisa pysk.

Choć miałam już  przyrodniczych atrakcji lekko dość, nie dane mi było odpocząć. Klaus i Sylwia, małżeństwo niemiecko- malgaskie z którym podróżowałam po wyspie namówiło mnie na nocną wyprawę do puszczy. -To jedyna okazja by zobaczyć maus maki czyli najmniejsze, mysie  lemury . – przekonywali. Chwila oczekiwania i na pobliskim drzewie dostrzegliśmy  miniaturowe małpiatki. Proszę nie świecić silnymi latarkami, ogłaszali strażnicy, to zwierzęta nocne, silne światło szkodzi ich oczom. Maus maki mają przeciętnie 15-20 centymetrów, ważą około 40 gramów. To na nie, oczywiście gdy nie jest przekarmiona przez turystów, poluje Fusa. 

Na pamiątkę z Madagaskaru kupiłam pluszowe maskotki-lemury. Są  drogie, bo sprzedają je butiki w dobrych hotelach, których w rejonach zamieszkałych przez małpiatki jest niewiele. Stoją teraz na półce z ksiązkami i przypominają cudowną wyspę – Madagaskar.

DSC_0634.jpg

Potrzebujesz więcej informacji ?

Jeżeli potrzebujesz się ze mną skontaktować prześlij mi swój email.

wszystkie prawa zastrzeżone przez Zofia Suska
stronę zaprojektowała i wykonała firma IT-SONET

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.