Przygoda nad jeziorem Tanganika.

Park Narodowy Gombe w Tanzanii leży w samym sercu czarnej Afryki, nad ogromnym jeziorem Tanganika. To miejsce, w którym pierwsze swoje badania nad społecznością szympansów prowadziła bohaterka wielu książek i filmów -  legendarna Jane Goodall. 

By do Gombe dotrzeć poleciałam ze Dar es Salam, nad Oceanem Atlantyckim do miasta Kigoma. Malkontenci narzekający na klasę łódzkiego  lotniska powinni być tam przymusowo wysyłani. Stacja PKP w Koluszkach to przy kigomskim aeroporcie architektoniczny cud świata. Wynajęłam taksówkę i ruszyłam do miasta. Do samego parku nie prowadzi lądem żadna droga. Po Tanganice pływają pasażerskie łodzie zapewniające komunikację pomiędzy rybackimi wioskami. Przy odrobinie szczęścia można się nimi dostać do Gombe. Gdy dotarłam do przystani było późne popołudnie, ostatnia już odpłynęła. Po zawziętych negocjacjach udało się wynająć towarową krypę z trzy osobową załogą. Kompletowanie załogi i przygotowania do rejsu wywołały w sennym porcie duże ożywienie. -O czym oni tak dyskutują?- zastanawiałam się, obserwując poparte bogatą gestykulacją rozmowy kandydatów na marynarzy. -Chyba nie ustalają co lepsze: dowieźć mnie do celu czy po drodze ograbić i utopić. Uff !!!  Wreszcie skończyli. Bałam się, że nim właściciel łodzi dogada się z załogą nastanie noc. Po kilku próbach silnik wreszcie zaskoczył i ostro popłynęliśmy do przodu. Niestety mocy na długo mu nie starczyło- za chwilę znów zgasł. Choć taka sytuacja powtarzała się kilkakrotnie to, co by nie powiedzieć, poruszaliśmy się naprzód. Rzut oka na mijane wzgórza przypomniał mi w jak niespokojnej części świata się znajduję- oblepiały je setki nędznych domów z czerwonej gliny- to obozy uchodźców z pobliskiej Rwandy i Burundii. Choć od plemiennych rzezi w tych krajach minęło kilka lat ludzie boją się wracać do domu. -Będziemy płynąć po Tanganice trzy godziny. Tam po drugiej stronie jeziora to już Kongo- pokazał sternik - lepiej je omijać z daleka, w tym kraju rządzi ten, kto ma w ręku karabin.

Jak smakują termity?

Silnikowe kłopoty sprawiły, że do Gombe dotarliśmy tuż przed zmierzchem. Starczyło czasu by zakwaterować się w schronisku dla turystów, dotrzeć na brzeg i zachwycać  się nieprawdopodobnymi kolorami zachodu słońca nad Tanganiką. Teraz wyjawię skąd pomysł wyjazdu do Gombe. Dowiedziałam się, że w Instytucie Jane Goodall prace nad szympansią społecznością prowadzi młoda Polka - Magdalena Łukasik. Z miłości do zwierząt karierę i wygodne życie zamieniła na pracę w dziewiczej afrykańskiej puszczy. Magda zgodziła się być przez jeden dzień moim przewodnikiem. – Nie gwarantuję, że zobaczysz szympansy –zapowiedziała - to dzikie zwierzęta, jesteśmy w puszczy a nie w zoo. Na poszukiwania wyruszyliśmy wcześnie rano. Choć wzgórza, na których leży park Gombe, są dość łagodne, z trudem łapię oddech - Magda wprawiona w wędrówkach przez puszczę narzucała szybkie tempo. Napotkaliśmy kopiec termitów. –Te owady to jeden z szympansich przysmaków, pokażę, jak na nie polują-zapowiedziała Magdalena. Złamała cienki patyczek i wsunęła w otwór w termitierze. Strażnicy gniazda zareagowali natychmiast, po chwili patyk był oblepiony termitami. -Szympansy wolą większe sztuki, te są lekko pikantne-komentowała Magda. -Jadłaś je?- zapytałam zaskoczona. -Próbuję wszystkiego, co one jedzą, organizm tych zwierząt jest bardzo zbliżony do naszego, gdy coś nie szkodzi szympansom na pewno nie zaszkodzi człowiekowi. 

Nagle dojrzeliśmy szympansy. Miałam szczęście, trafiliśmy na rodzinę konsumującą na drzewach śniadanie. Młode szympansy wesoło baraszkowały na gałęziach. Szczęście nam sprzyjało -szympansy przebywały cały czas na tym samym drzewie. Gdyby chciały odejść nie miałabym najmniejszych szans by zrównać się z nimi w marszu przez puszczę. -Staramy się być dla nich elementem otoczenia- szeptała Magda – Nie ma mowy o nawiązywaniu poufałych kontaktów – mają pozostać dzikimi zwierzętami. Tylko w ten sposób badania nad społecznymi zachowaniami naszych najbliższych kuzynów dadzą obiektywny obraz.. Szympansia społeczność w Gombe jest systematycznie obserwowana od 1957 roku. Wtedy to po raz pierwszy dotarła tu Jane Goodell.  Praca Magdy wydaje się z pozoru nieciekawa i żmudna. Przysiadła na leśnej dróżce i notowała. Na specjalnych formularzach, w rytm piszczącego co minutę zegarka, szczegółowo zapisywała zachowania zwierząt. Kto się do kogo zbliżył, na jaką odległość, co zjadł? Tylko tak prowadzone badania pozwolą zrozumieć społeczne zachowania szympansów. Niektóre wnioski bywają zaskakujące – aż ciśnie się komentarz: Jesteśmy tacy sami. Samice przyjaźnią się zazwyczaj bezinteresownie, natomiast męskie przyjaźnie bywają raczej taktyczne - pozwalają zająć lepszą pozycję w grupie. Społeczności szympansów prowadzą ze sobą wojny, czasem zupełnie niezrozumiałe, wręcz bezsensowne, jak ludzie. 

Pawiany  nie kochają baterii słonecznej

Na szlaku przez puszczę spotkaliśmy tanzańskich współpracowników Magdy. W Gombe powstał specjalny system zawołań, pozwalający ludziom porozumiewać się. Pojedyncze "huu" oznacza " nie znalazłem szympansów", podwójne " znalazłem zwierzęta, ale nie te, których szukaliśmy", potrójne "mam te, o które nam chodzi". Wraz z czarnoskórym Matendo dotarliśmy do wzgórz, na których bardzo lubiła przesiadywać Jane Goodell. Godzinami przez lornetkę obserwowała szympansy. To rzeczywiście wspaniały punkt widokowy na puszczę i jezioro Tanganika, warto było się wspinać. Potem ruszyliśmy dalej, do ukrytych w puszczy wspaniałych wodospadów. Teraz zrozumiałym, dlaczego park oficjalnie nazywa się Parkiem Strumieni w Gombe. 

Zostałam zaproszona do domu, w którym mieszkała Jane Goodall.  Dziś służy on przybywającym do parku naukowcom. To także tanzańskie mieszkanie Magdy. Składa się z niewielkiego salonu, prymitywnej kuchni i kilku pokoików. Nie ma tu prądu, do zasilania komputera służy bateria słoneczna, notorycznie odkręcana przez pawiany. Biegają one po całym terenie, gdy przez nieuwagę zostawi się jakiś przedmiot natychmiast starają się go zabrać. Przed pawianami dom chronią siatki w oknach. Zauważam, że przez duże oczka bez problemu mogą przejść mniejsze zwierzęta: nietoperze, jaszczurki, gekony, młode warany czy węże.- Nie można założyć gęściejszej siatki? -Pytam Magdę. - Chcemy by nasz dom był częścią puszczy, a nie wydzieloną enklawą - odpowiada. Tak naprawdę jadowite węże boją się ludzi, bardzo trudno je spotkać. To w tym miejscu, przy świetle lampy naftowej, powstała książeczka dla dzieci „Bliźniaczki” – do kupienia w księgarniach -opowiadająca historię szympansiego rodzeństwa.

Wybrała życie w puszczy

Przyszedł czas na spacer brzegiem Tanganiki. To prawdziwy cud natury, najdłuższe jezioro na świecie, drugie po Bajkale, pod względem głębokości, dom dla gatunków ryb nigdzie indziej nie występujących. -Chodź pokażę ci jak mieszkają moi afrykańscy przyjaciele. – Magdalena skierowała kroki do wioski strażników parku. Zarówno tu jak i w Kigomie Tanzańczycy rozpoznają Magdalenę, wołają po imieniu. Jest ono  dla Afrykanów trudne do wymówienia, czasem więc mówią "Jumbo Magadalina ", czasem "Jumbo Magada",   „Jumbo”- to w języku suahili po prostu cześć. Magda baz problemu rozmawia z mieszkańcami wsi. Zapytałam czy trudno było nauczyć się tego języka? Suahili jest bardzo proste,- odpowiedziała- tak jak Izraelczycy hebrajski, Tanzańczycy wprowadzili suahili by zjednoczyć plemiona w jeden naród. 

Magdalena Łukasik, z wykształcenia lekarz weterynarii, postanowiła, że nie będzie robiła w życiu niczego, co nie sprawia jej radości. Gdy zapragnęła pracy z dzikimi zwierzętami bez wytchnienia wędrowała po ambasadach krajów afrykańskich. Wysłała listy do ambasad w Niemczech, Anglii i we Włoszech. Większość pozostała bez echa, pojedyncze odpowiedzi wyjaśniały, że  powinna sobie wybić ten pomysł z głowy - z powodu ogromnego bezrobocia władze wolą zatrudniać własnych, nawet gorzej wykształconych lekarzy.  Nie poddawała się, rozesłała po Świecie setki listów. Po pewnym czasie przyszła serdeczna odpowiedź od Jane Goodall. Magda bez wahania pojechała do Afryki. Spotkały się w polskiej ambasadzie w Dar es-Salaam. Po długiej rozmowie Jane powiedziała: "Powinnaś poznać moich przyjaciół. Jedź do Gombe". Choć Magdalena Łukasik już w Gombe nie mieszka to nadal pracuje z egzotycznymi zwierzętami. Teraz w jednym z parków w Republice Południowej Afryki. 

58.jpg

Potrzebujesz więcej informacji ?

Jeżeli potrzebujesz się ze mną skontaktować prześlij mi swój email.

wszystkie prawa zastrzeżone przez Zofia Suska
stronę zaprojektowała i wykonała firma IT-SONET

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.